Dziesięciu małych Marcinków

christie2

Jest wielu Marcinów P.
o których każdy z nas wie.
Jeden strzeże środków z FOZZ-u.
Drugi w Unii trzyma dozór.
Trzeci był w szwajcarskim banku.
Czwarty dawał kredyt franków.
Piąty wehikuły tworzył.
Szósty spadkobiercą ożył,
a siódmy umarł w klinice.
Ósmy kładł się na ulicę.
Dziewiąty rozdawał zupy,
a dziesiątemu – małemu,
nikt właściwie nie wie czemu,
pragną dobrać się do d… ?

Opublikowano poetry | Otagowano , , , | Dodaj komentarz

Jedenaste: „Nic za darmo”

Paulo Coelho

 

Strażnicy złotych pociągów
i zatopionych podziemi,
piramid, kont i wyciągów,
handlarze praw do kamienic.
Karuzelnicy, cyrkowcy
i twórcy siatki połączeń.
Dlaczego służycie obcym,
nie widząc dobrych zakończeń
drenażu wszelkiego dobra,
jakie przyszłości ma służyć,
a gdzie się nie można dobrać,
wolicie niszczyć lub burzyć?
Władza kupiona dla władzy
problemem tylko się staje.
Ślepo spełniając rozkazy,
resztkę godności oddajesz.
Czym staje się przynależność,
gdy końca dobiega droga?
Wasz sen się przeciągnie w wieczność,
a za nim podąży trwoga.
Więźniowie czasoprzestrzeni
przenigdy nie wyjdą z luster.
Są może raje bez cieni.
Konta na pewno są puste.
Zostaje gdzieś w świadomości
wartości drobina stara,
faustowska chwila wolności,
jaką odczuwa ofiara.

Opublikowano poetry | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Pustostan

CAM01239

Stare czynszówki na Pradze
dożyły swoich stu lat.
W piwnicach mrocznych osadzeń
swe znaki zostawił kat,
a z okien funkcjonariuszy
zniknęły już pelargonie.
Czas jeszcze frontów nie skruszył.
We wnętrzach widać agonię.

Ślad zniknął już po komórkach.
Pozapadały się strychy.
Ruch na przejściowych podwórkach
powolny stał się i cichy.
Eksmisji było stąd wiele,
na cmentarz, albo donikąd,
a gruzy zakryła zieleń
i ptaki siadły z muzyką.

Wysokie piętra bez windy
z pustymi oczodołami,
deskami zabijał syndyk
i zdobił je muralami.
Chwiejne, sterczące kominy
czekają chwili upadku.
Już nie są własnością gminy,
lecz spadkobierców po dziadku.

Budowla życiu zagraża!
Brama zamknięta na głucho.
Nowego ma gospodarza,
sprzedana lepkim paluchom.
Spisano na Karaibach
akt notarialny sprzedaży –
odbity w rozbitych szybach,
w pieczątkach miejskich włodarzy.

Żegnam cię Prago dzieciństwa,
co pierwszym domem mi byłaś.
Przeżyłaś dni barbarzyństwa,
a świństwa już nie przeżyłaś.
Przetrwałaś czas pod nalotem,
Cyryla i Czterech Śpiących,
a teraz poszłaś pod młotek
handlarzy praw swych roszczacych.

Nie wytrzymały już stropy.
Zarwane zwisły podłogi.
Dotacje od Europy
sypnęły gruzem pod nogi.
Fronton się jeszcze utrzymał,
a nie ma już oficyny.
Ktoś bardzo prawo naginał
do roszczeń żydowskiej gminy.

Opublikowano poetry | Otagowano , , , | Dodaj komentarz

Z kamieni na szańca kupie

Kamienie na szaniec

Niemcy stosują przekupstwo.
Żydzi stanowczo chcą zwrotów.
Emigrowało ubóstwo.
Rosjanin straszyć jest gotów.

O władzę walczą stronnictwa.
Najsłabsze jest Narodowe.
Narodowego dziedzictwa
nie darzą dziś dobrym słowem.

Buntują się korporacje.
Każda się lęka o płace.
Prawnik zabiega o rację.
Kościół o zgodę i tacę.

Im wyżej, tym jest mniej zgody,
Spór staje się zbyt nerwowy.
Licza się tylko dochody.
Elity nie chcą odnowy.

Wstydu od dawna nie mają.
Bezwstydem już się obnoszą.
Tańczą, jak obcy zagrają.
Problemy z domu wynoszą.

I tylko naród cierpliwy
stanowczo stoi przy zmianie
i wspierać chce sprawiedliwych
w powszechnym praw bałaganie.

Nowej Ustawy potrzeba,
lecz droga do niej daleka.
W debatach chcą się zagrzebać,
a czas przez palce ucieka.

Czekamy! Przetrwać musimy.
Większy jest bajzel na świecie.
Chroniąc polskości drobiny,
Narodem znów się stajecie.

Opublikowano poetry | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Za te marne trzy tysiące…

raje-podatkowe-wielka-ucieczka-799x445

Wielu wiąże koniec z końcem,
za te marne trzy tysiące,
a na resort spadła bieda,
bo za dwa przeżyć się nie da.
Z emerytur, mógłbym przysiąc,
miliony żyją za tysiąc.

A tam w kastach i w elicie
milony mają na życie.
W rajach podatkowych konta.
Tam inaczej świat wygląda.

Dzika reprywatyzacja
to dopiero jest atrakcja
dla handlarzy, kuratorów,
pośredników i dla dworu.

Mogą prawem się zabawiać
i poza prawem się stawiać,
a do tego prosty lud
nie ma nic, a czuje smród.

Nie pomoże wielki sprzeciw,
bo ten smród zawsze doleci.
Przyrzeczono Ameryce
zwrócić żydom kamienice.

Szybko dostrzegł jednak komuch,
że właściwie nie ma komu
i przysiągł z ręką na sercu,
że nie znalazł spadkobierców.

Powstała okropna bieda.
Słowo padło – zwracać trzeba!
Nic nie zmienia się od chcenia.
Trzeba wykupić roszczenia!

Zmienić coś w prawnym obrocie –
wtedy będzie po kłopocie.
Przelano ogromne kwoty
i zaczęły się kłopoty.

Nie miało miasto spokoju.
Te pieniądze nie dla gojów!
Rząd decyzji się nie boi.
Niech je wezmą sami swoi!

Przekroczo pewien próg.
Ludzie trafili na bruk!
Z ich problemów urząd szydził,
a okradli żydów żydzi!

Długo będą się z tym głowić.
Prawnik przeciw prawnikowi
oraz partia przeciw partii,
oligarchia w oligarchii.

To już jest osobny temat,
że pieniądze były? – nie ma?
A nałożą koniec – końcem
srogą grzywnę: Trzy tysiące!

 

Opublikowano poetry | Otagowano , , , | Dodaj komentarz

ein volk…

_jan_matejko_hold_pruski

 

Myślą ludzie nieuświadomieni,
że Prusacy stąd zostali wysiedleni,
lub w powietrzu się po prostu rozpłynęli.
Wielu myśli: Kiedyś byli… i zniknęli.

A prusactwo było główną siłą Niemiec
i po wojnie nie zapadło się pod ziemię,
a historia często lubi się powtarzać.
Czas powiedzieć, kto właściwie nam zagraża!

Narodowość już zatarto w dokumentach,
lecz spróbujmy ich zapytać: Co pamiętasz?
Odpowiedzą bez namysłu ci od razu:
Jestem Ślązak! Ja – Kaszuba! A ja – Mazur!

Do prusactwa zabroniono im się przyznać,
ale Prusy to prawdziwa ich ojczyzna.
Od stuleci wyrastali wśród Polaków
i czekali – Nie od razu Kraków…

Gdy pomyślisz – Kto głosuje na idiotów?
Kto za Niemcy oddać wszystko jest tu gotów?
Wspomnij knechtów i poczytaj o Krzyżakach.
Była? Czy jest, na twej ziemi, siła taka?

Przesiedlenia, osadnictwo i wywózki.
Tutaj studia pokończyli różne …
i gdy ruski wyprowadził się do domu
to do rządów ich zaprosił stary komuch.

Wyprzedali suwerenność i granice.
Własne prawa narzucili polityce,
a na króla powołali Elektora.
Samorzadzą! Obudzić się pora!

Opublikowano poetry | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Czaty

czaty

To był kozak. Miał łeb wojewody.
Rozprowadzał po pięćset (bez plusa),
bardzo czyste do nieba schody.
W interesie po prostu czuł bluesa.

Dobrowolnie poddał się karze.
Współpracował gorliwie z policją,
więc nazwisko się nie ukaże,
co najwyżej pod audycją.

Celebrytki już wzięto na spytki
i zeznania zebrano od młodych.
Obraz dzieci elitki jest brzydki.
Sypie kozak z łbem wojewody.

Bardzo długa jest w sądzie ławka
na procesie wielkiego dilera.
Przystanęła na chwilę „Warszawka”,
bo gram drogi był jak cholera.

Dzieciom jednak się dziś nie odmawia,
tylko sąd się nie celebruje,
a rodziców nie wolno zniesławiać.
Wychowanie na ludzi kosztuje.

Można dumnym być ze swych dzieci,
tak jak dumny jest ojciec znany.
Rok nie wyrok – szybciutko przeleci.
Wszystko to polityczne szykany!

Opublikowano poetry | Otagowano , , | 1 komentarz

Nie puszczę dziś…

Nie puszczę dziś tego wianka, by z powodzią spłynął,
bo mi żal po tamtych rankach jeszcze nie przeminął.
Tak go ze mną na Wybrzeżu pięknie kiedyś wili.
Nie puszczę go, ot tak sobie, w otchłań w jednej chwili.

Nie puszczę dziś tego wianka na burzliwe fale,
choć już na nim pogrzebowe smutne znicze palę.
Nie chcę żeby gdzieś odpłynął na wody nieznane,
by te ciernie na nim wszystkie zgniły zapomniane.

Będę nosić na swej głowie z bielą i czerwienią
aż się noce kupałowe w jasne brzaski zmienią.
Będę nosić na swym sercu przez wszystkie dni trudne,
by mi sobą przypominał jak mogło być cudnie.

Opublikowano poetry | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Makrela z Makaronem

bar-przystan_1089143

Barbarzyńcy niszczą Rzym.
Chamstwo, ruja i porubstwo!
Muzy kupczą ciałem swym.
Prawo uznają za głupstwo.

Gorzej jest niż za Nerona,
Kaliguli lub Klaudiusza!
Wszelka kradzież dozwolona!
Kary nie ma! Hulaj dusza!

W Bogu tylko jest nadzieja,
gdy się zła rozlewa fala.
Zapytano Dobrodzieja.
Odpowiedział: Nie pochwalam.

W końcu, by lud uspokoić,
powołano Trzy Komisje,
by po stratach ból ukoić
oraz pohamować scysje.

W pierwszej siedzą naukowcy,
specjaliści i badacze,
sprowadzeni ze stron obcych,
którzy widzą lot inaczej.

W drugiej sami politycy
i prawnicza „dama złota” –
posiadaczka tajemnicy,
jak poruszać się w kłopotach.

W trzeciej – wyeksmitowani
właściciele tego miasta.
Wielokrotnie oszukani,
gdy kaktus z dłoni wyrastał.

Obudzone CBA
łapie, więzi, doprowadza,
lecz sądowa passa zła
uwalnia i nie osadza.

Śmieje się Król Europy.
Chroni go jej Cesarzowa.
Zapłaty pilnują chłopy.
Unia żadna… albo nowa!

Tylko jeden wielki plus
spaja w jedno społeczeństwo.
Najuboższym dochód wzrósł.
Świta popadła w szaleństwo.

Barbarzyńcy niszczą Rzym.
Chamstwo, ruja i porubstwo!
Muzy kupczą ciałem swym.
Prawo uznają za głupstwo.

Volksdeutsche! Germanizacja.
W Paryżu – markiz de Sade!
Tylko Polska na wakacjach.
Spokojna, że damy radę!

W polityce wiele krzyku.
Turbulencje nieskończone.
Na stoliku przy Bałtyku
zjedz Makrelę z Makaronem.

Opublikowano poetry | Otagowano , , , | Dodaj komentarz

„Daj, ać ja pobruszę, a ty poczywaj”

crop.rodzina-nad-morzem

Źli się stają niebezpieczni,
kiedy dobrzy są za grzeczni.
Źli, być złymi nie przestaną.
Będą walczyć z dobrą zmianą,
a dobrzy nic nie poradzą,
jeśli łotrów nie usadzą.
Spokoju w kraju nie będzie.
Źli poparcie mają wszędzie
i stanowią obcych szpicę.
Dobrzy tylko w Ameryce,
ale przez wewnętrzne psoty,
Ameryka ma kłopoty.
Unia nie umie się żegnać.
Nie potrafi obcych przegnać,
zatrzymać ani odesłać.
Obcy idą. Nie chcą przestać.
Język mediów się zeszmacił.
Soros nieustannie płaci
za każdą próbę destrukcji.
Nie przestrzega konstytucji
zwykły sędzia rejonowy.
O spokoju nie ma mowy
u nas w kraju i na świecie.
Na wakację wyjedziecie?

Trudno już się jutra nie bać,
ale przecież jechać trzeba!
Obojętnie, co się zdarzy,
ciało potrzebuje plaży,
płuca – świeżego oddechu,
głowa -snu, a nastrój – śmiechu.
Niech Schetyna lud przemyca.
Niech się martwi kanclerzyca.
Niech blokują w Cale drogi –
my w Bałtyku moczmy nogi,
lub na brzegach innych wód,
gdzie nie dotarł jeszcze smród
politycznego rozkładu.
Światu potrzeba przykładu,
że można w swojej zagrodzie
wieszać psy na wojewodzie,
wiązanką ozdobić posła,
by w zapędach wrogich osłabł
i wesoło spędzać wczasy
póki Skokom starczy kasy.

 

Opublikowano poetry | Otagowano , , , | Dodaj komentarz