Chcieli głowę urwać Hydrze…

d0604bc19369f446123ca94210f56a80

 

Chcieli głowę urwać Hydrze,
lecz się Hydra broni chytrze.
Ukryła zbyt wiele głów.
Ścięte wyrastają znów.

Chcieli zdusić centaury,
lecz zabrakło wsparcia „z góry”.
Osłabiono w duszach Ducha,
a bez Ducha dusza krucha.

Wydarli piekłu ofiary.
Śmiała się zbrodnia bez kary.
Posadzono ją na tronie
z głośnym dzwonkiem na ogonie.

Zło powoli się cofało
i niewiele brakowało,
żeby całkiem je prześwięcić,
gdy nagle zabrakło chęci.

Presja ustępstwa wymogła.
Nieznaczące, jakie mogła.
Niby piąte przez dziesiąte.
Wróciliśmy na początek:

Chcieli głowę urwać Hydrze…

Opublikowano poetry | Otagowano , , , , | Dodaj komentarz

Czekamy… czekamy…

Czekamy… czekamy… zamiarów nie znamy.
Próżno złotych rogów na gumnie szukamy.
Ciagną chamów sznury. Pany plackiem leżą.
Salon bez kultury tęskni za grabieżą.

Przy świecach Rachela wrzaskiem rozwesela.
Przyświeca jej nocka u obywatela.
Sny się nie spełniły. Obiekt był zbyt stary.
Mierzą szaławiły siły na zamiary.

Zielona panienka butem w blachę stuka.
Niewidzialna ręka pod tyłkiem na brukach.
Bezkarna po winie wróci do Krakowa.
Powoli czas płynie. W gminie trwa rozmowa.

Armaty pod Kurskiem chce wyciągać wiara.
Rękami od pługa w poloneza parach.
Cygara niemodne, a żarty bolesne.
Panny wrażeń głodne iskrzą w Nowoczesnej.

Dość poważny zator miał już pan senator.
Niegdyś prowokator – gada jak amator.
Podgardlany tłuszczyk racji nie wyłuszczy.
Weno! Choć mnie uszczyp, gdy wołam na puszczy.

Karuzela watę mgły im z oczu zdjęła.
Mandat wziął wypłatę. Za bariery przelazł.
Teraz go wynoszą – nogami do przodu.
Ludzie ręce wznoszą…

Przykład dla Narodu.

Opublikowano poetry | Otagowano , , , | Dodaj komentarz

Kur… tyna!

kurtyna

 

Nieskończona jeszcze gra.
Przedstawienie jeszcze trwa.
Akcja zmierza w dobrą stronę,
lecz nic nie jest zatwierdzone.

Nie jest i długo nie będzie.
Akceptują je nie wszędzie.
Czas przyszły niedokonany
może wnieść istotne zmiany!

Zrobiono maleńki kroczek,
lecz wszelkie wizje prorocze
roznoszone po opłotkach,
są jak szanse totolotka.

Zyskali za to aktorzy.
Ten, co bronił i przyłożył.
Ten, co twardo stał przy swoim –
podkreślał, że się nie boi.

Dla bardzo licznej publiki
grały tuzy polityki,
a ta nadal jeszcze chora,
zbierze aplauz przy wyborach!

Bardzo szybko – wprost w podskokach,
wzięto lekcję u Hitchcocka,
że zaczynać trzeba mocno
i napięcie musi rosnąć.

Spokoju się nie spodziewaj.
Jeszcze w głowach myśl dojrzewa.
Ktoś ma śmiać się, a ktoś bać.
Przedstawienie musi trwać!

Opublikowano poetry | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Crazy is my life!

uid_1de9fe3890dcc9ede21c0b3db04d32a81500471352849_width_633_height_356_play_0_pos_0_gs_0

Dzień cię męczy. W nocy nie chcesz spać.
W uszach dźwieczy: Komu w mordę dać?
Co dzień nowy show cię budzi.
Zdziwiony patrzysz na ludzi
w burzy hejtu i partyjnych braw.

Stacja Tworki. Korki cały dzień.
Mówisz: Sorki! Zmień się kraju! Zmień!
Nikt już… Co się dzieje? – nie wie.
Padasz często na podglebie.
Potem oszukujesz siebie:
Crazy is my life!

Crazy, crazy, crazy is my life!
Crazy, crazy, crazy is my life!
Lecz coś musi być powodem
tego cyrku przed Narodem…
Crazy, crazy, crazy is my life.
Lecz coś musi być powodem
tego cyrku przed Narodem…
Crazy, crazy, crazy is my life.

Opublikowano poetry | Otagowano , , , | Dodaj komentarz

Nocą za prawną pomocą

03 08rw

Szła wieczorem niezła laska.
Widać, że to mecenaska,
bo niosła zieloną togę,
zygzakujac całą drogę.

A było już po proteście.
Rozchodzili się po mieście.
Wypełniony plecak ciążył,
a nad głową księżyc krążył.

Świecił w oczy. Kłopot sprawiał.
Na chodniku ktoś nastawiał
slalom słupków metalowych,
plącząc przekaz podkorowy.

Cóż pomyśleć ma dziewczyna?
Ledwo się komórki trzyma.
Pokazuje GPS,
jak daleko jej dom jest?

Opór trudny jest… psia mać.
Rano trzeba wcześnie wstać
i przeglądać stos poprawek.
Krzywy chodnik. Żadnych ławek.

Stali tam, gdzie stało ZOMO,
a czekała prawna pomoc
do ostatniego mandatu.
Obrońców ostatni atut.

Kot wyszedł spod samochodu.
Oświadczenie do Narodu
wygaszało okna wszystkie.
Bramy cień schował puczystkę.

Zasypiała już Warszawa.
Optymizmem nie napawa
obraz prawa na Grochowie
i o tym była opowieść.

Opublikowano poetry | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Wers all

makowski-kapiel

Kruk – krukowi, wrona – wronie,
sroka… oka, piór w ogonie –
nie wydziobią, nie wyskubią,
bo się znają, bo się lubią.

Są papużki – nierozłączki.
Zwyczaj jest – ” z raczki do rączki”,
a także podział dywidend.
Był rezydent – jest prezydent.

Miały także być wakacje,
ale pewne perturbacje
wniosły dość istotny wątek:
Jak uzbierać te trzy piąte?

Trzeba znowu konwent zwołać,
bo prawda lubi być goła,
lecz sejm na to nie pozwoli.
Prezes huknął pięścią w stolik!

Z tego, zamiast kompromisu,
wyszedł napis „Koniec PiS-u”
i na tym samym ekranie,
stanęło namiotowanie.

Nie każdy już ma ochotę,
mieć wakacje pod namiotem,
a na pokoik w hotelu
pozwoli sobie niewielu.

Pozostaje polityka.
Uczy, jak można unikać
i oddalać posądzenia,
że zmieniając się – nie zmieniam!

Kruk – krukowi, wrona – wronie,
sroka… oka, piór w ogonie –
nie wydziobią, nie wyskubią,
bo się znają, bo się lubią!

Łyżka dziegciu w beczce miodu:
Elity są dla Narodu!
Minął już najwyższy czas.
Wędrowali szewcy przez zielony las.

A szewcy bywają krewcy.
Skur… i kur… złośliwi piewcy.
Wersalu z nich nie zna żaden,
a chcą dla nas być przykładem.

Pokładam jeszcze nadzieję,
bo ktoś czeka, aż zmądrzeję.
ale z podrażnionym nerwem –
też ogłaszam w wierszu przerwę!

Opublikowano poetry | Otagowano , , , | Dodaj komentarz

Reinkarnacja

ceramika

Dziś diabełki i wesołki
przemienili się w aniołki
i zgodnie z anielskim stanem,
są pobożnie traktowane.
Otrzymali znowu zgodę,
by pokazać przed Narodem
pokojowe swe intencję
i na wielką konferencję
zaprosili Belzebuba.
Uznano – to nie jest próba
namawiania nas do złego,
lecz to droga do dobrego.
Przyzwoitym nie wypada
mówić, że to dziecinada –
mieć do diabła zaufanie.
Nie wiadomo, co się stanie,
a zachowania niemęskie
niejedną poniosły klęskę.
Taka wojna, jaki wódz.
Jest dylemat : Chcieć i móc…
kiedy w nowe żłoby dano –
Jak to w Unii odbierano?
Odpieramy oskarżenia.
Źle jest diabłów nie doceniać!

Opublikowano poetry | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Miasto czuwa

337223a39e3c97b74784754bf5bbfbe7

Kto tam przy okiennej ścianie,
chrapaniem na styropianie
przeszkadza śpiącym rycerzom.
Jak się rankiem z władza zmierzą?

Kto pacjentowi szpitala
przez płot przechodzić pozwala?
Czy on ‪wróci przed obchodem,
jeżeli miałby iść przodem?

Dlaczego ludzie przyjezdni
za kółkami śpią w zajezdni,
jeżeli w akademikach
jest miejsc wiele na kocykach?

To, albo inne pytanie
nie pozwala wciąż na spanie,
a czytanie męczy oczy,
kiedy nocą pucz się toczy.

Ile będzie prób po próbach?
Ludzie śpią, a miasto czuwa…

Opublikowano poetry | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Za Marianem… puczkiem

afxktkqTURBXy8xNTRhZDM0Mzk4NWQ4ZGNlYWNlNzJiODMzNzg1MmUyZC5qcGVnkZMCzQMmAA

Opuszczone głowy.
Opuszczone brzuchy.
Pucz antyrządowy
szykują komuchy.

Szykują, bo sądzą,
że ich będą sądzić
ci, co teraz rządzą,
więc chcą sejm utrącić.

Już się komuch stary
po Strasburgu błąka
z kompleksem ofiary
i małego członka.

Każą mu do domu
zabierać Majdany.
Działał po kryjomu,
a jest rozpoznany.

Składał w AmberGoldzie,
a teraz jest biedak,
bo na byłym żołdzie
przeżyć już się nie da.

Przy okragłym stole
wznosił toast trunkiem,
a teraz chce polec
idąc za Frasunkiem.

Idąc za Adasiem
oraz za Wałęsą.
Krzyczeć jeszcze da się,
choć się portki trzęsą.

Znowu jest obrońcą,
jak Mariany Buczki.
Wylał boleść prącą.
Nie nacisnął spłuczki.

Opublikowano poetry | Otagowano , , , | Dodaj komentarz

Po turecku na ulicy…

1477302164_by_Mudzina_500

Nutka smutku w niepogodę
przyszła do mnie mimochodem
i bolączki swe niemłode
w wejściu przepuściła przodem,
a one – niepocieszone
siadły smutne pod balkonem,
mówiąc, że zabawią krótko,
bo dalej iść muszą z nutką.
Dokąd? Ciekawy spytałem.
Zapytały czy dostałem
wiadomość zakodowaną,
że trzeba walczyć ze zmianą.
Nie dać zniszczyć demokracji
i zrezygnować z wakacji,
po czym zamierzały wstać.
Zacząłem się głośno śmiać.
Wtedy nutka, jak to ona,
wyszła szybko obrażona,
a one spuściły z tonu.
Sfrunęły pod sejm z balkonu –
tam, gdzie siedzą politycy,
po turecku na ulicy.

Opublikowano poetry | Otagowano , , , | Dodaj komentarz