Ostrzeżenie przed nawałnicą!

sierpien_80

Nie może być… to każdy wie,
tak dobrze u nas – u nich źle!
Za duże wyłożono kwoty,
żeby spokojnie mówić o tym
i na konkretne zamówienie,
musi być jakieś poruszenie.

Potrzebne są dobre ujęcia.
Okrzyki, bitka, kłótnie, spięcia,
zakazy, sprzeciw, opór, zew
i najważniejsza – pierwsza krew,
bo przecież przy strasznym terrorze
kicz byle jaki być nie może!

Dwoją się zadym reżyserzy,
by wszystko wyszło, jak należy.
Już obsadzono główne role.
Na scenę ma powrócić Bolek.
Może to skończyć się szpitalem.
Żałobą, lub światowym żalem,
gdy ego każe mu uwierzyć,
że trzeba odejść jak należy.

Na nic już jest pozorowanie.
Co ma się zdarzyć – to się stanie.
Może podstawią sobowtóra?
Coś musi być! – Przynajmniej uraz,
żeby położyć tamę śmiechom.
Musi się rozejść wielkie echo
i fala wichru na ulicach –
medialna, wielka nawałnica.

 

Opublikowano poetry | Otagowano , , , | Dodaj komentarz

Pan Prezydent na fali…

103882_1247866985_29e6_p

Pan Prezydent na fali
za bardzo się oddalił
na skuterze od brzegu Jastarni.
Potem kozła wywinął.
Ochronie z oczu zginął.
Po minucie do Niego dotarli.

Został nam jeszcze tydzień.
Po nim już zmiana idzie.
Już nie będzie w salonie, jak wprzódy.
A za chwilę już wrzesień.
Jesień zmiany przyniesie.
Zapowiada się sprawdzian ułudy.

Skończa się harce letnie.
Oczekiwań czas przetnie
nowy projekt złożony po vecie
i z kompresem na głowie,
nową spisze opowieść
nowy wójt w zamordyjskim powiecie.

BOR posprawdza skutery.
Nowe błysną ordery.
Usłyszymy, że szkoda lata.
Na Wybrzeżu dwóch Dudów
znów przemówi do ludu
i burzliwa się zacznie debata.

Opublikowano poetry | Otagowano , , , | Dodaj komentarz

Zastanawiające

Jest to zastanawiające.
Politykom w głowach tkwiące
długie lata i miesiące:
Najważniejsze są pieniądze!

Kraj wciąż wiązał koniec z końcem.
Przeżył klęski spadające.
Umie wysłać SMS-a.
Najważniejsza wciąż jest kiesa.

Polityka nie potrafi
spojrzeć inaczej niż w mafii
i trafiło ją jak grom:
Najważniejszy bywa dom!

Pieniądz nie da ci schronienia,
bezpieczeństwa, ukojenia.
Na tym, co ktoś ci wyłoży,
nocą głowy nie przyłożysz.

I piec nie zapachnie chlebem
z pieniądzem pod gołym niebem.
Nie zastąpią ścian reklamy,
okrzykiem: Już tyle mamy!

Jest to zastanawiające.
Nie pieniadze są naglące,
ale dach nad własną głową,
lecz o tym nie padło słowo.

O pieniądzach mówi władza.
Arcybiskup też przesadza,
a telewizja szacuje:
Tym się straty odbuduje.

A można by, choć tymczasem,
kontener jakiś pod lasem,
z wczasów przywieźć i postawić
od bezdomności wybawić.

Trudno okazać się bratem,
kiedy pieniądz rządzi światem
i wszędzie ludzkie sumienia
na drobne szybko rozmienia.

Dałem! To jest takie proste
i szlachetne i wyniosłe.
To nie jest dzielony łup?
Masz… i namiot sobie kup!

 

Pewnie… nie od razu Kraków…
lecz po groszu od biedaków…
każdy lepiej się poczuje,
że pomaga i ratuje
i to nie jest żaden wstyd…
po groszu… od bid… i git!

Opublikowano poetry | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Dzień bez sensacji

Pada na babcię, co nie ma dachu.
Na przedsiębiorcę, co bał się krachu.
Tego, co z wodą przywiózł butelki.
Na oddział wojska i na harcerki.

Pada i mokną wstępne szacunki
i likwidator i służb werbunki.
Pada do puszek u wrót kościoła.
Pada na system, który nie zdołał…

Pada na folie i parasole,
a ciepły bigos już czeka w szkole.
Koncert poprawił wszystkim humory.
Woda swobodnie spływa z zapory.

Wkrótce wybory samorządowe.
Prognoz problemy spadną na głowę
ośrodkom gminnym i komitetom.
Znów przejdą burze, lecz to już nie to.

Aktywizuje lud pani radna,
że żadna władza nie jest wszechwładna,
choć Pan Prezydent i BBN
zarządził przegląd miejscowych scen.

Dziś jeszcze pada. Pojutrze minie.
Trudno zagadać. Nadzieję przynieść.
Pada – to pada. Moczy? – To moczy.
Jednak ten deszczyk ludzi jednoczy.

Spokój w pałacach i na wokandzie,
a propaganda jedzie po bandzie.
To przecież wina jest wrogich stacji!
Nieszczęść przyczyna: Dzień bez sensacji!

Opublikowano poetry | Otagowano , , , | Dodaj komentarz

Koncert

Koncert jest dla nich,
lecz oni sami – poszkodowani,
prądu nie mają… nie odbierają.
Tkwią w krajobrazie strasznym, hiobowym,
w ciemnym obrazie ryczą im krowy.
Zamiast kapeli grały im deszcze.
Pewnie myśleli: Jak długo jeszcze?

Dziewczęta w bikini ściągały gałęzie.
Pewnie harcmistrzyni opatrywać będzie,
te wszystkie ukłucia, otarcia, urazy.
Jest wiele współczucia i ciemne obrazy.
A gdzie behapowiec i gdzie są przepisy?
Tam, gdzie ludzi mrowie… gdzie koncert i bisy!

Dawniej to by wzięli chłopaków w kamasze,
ale odlecieli, a za nimi ptaszek.
Co zostało z domu? Z telewizji wiedzą.
Odbierają: Pomóż! Lecz w Londynie siedzą.
Rozbiegły się kury. Świnkę przetrąciło,
a w Domu Kultury miejsca nie starczyło.

Babcia siły nie ma. Usiadła. Biadoli.
A tam huczy scena pełna rock and rolli.
Jest Kurski z piosenką – z pomocą w szeregu.
Koncert miał pod ręką zamiast „na cześć” biegu.
Po „słoikach” pustki. Brak rąk do roboty,
lecz minister Górski, mówił nam nie o tym.

Na samym gadaniu już się nie zajedzie.
Prawdy o władaniu poznajemy w biedzie.

 

Opublikowano poetry | Otagowano , , , | Dodaj komentarz

Ludy Księgi

Nie jesteśmy poganami,
ale też nie przyjaciółmi
i dżihad nie walczy z nami.
Podział tłumaczą rozumni:

Mówią o nas Ludy Księgi –
religii abrahamowych.
Przeciw nam się nie sprzysięgli.
O litości nie ma mowy.

Zabijać mają niewiernych,
odszczepieńców – apostatów.
O nas mają osąd bierny.
Inny dla zachodnich światów.

Zanim nowy ład nastanie
w islamskiej już Europie,
żydzi, a także chrześcijanie
mogą myśleć o urlopie.

Mogą latać do kurortów.
W Warszawie meczety stawiać.
Nie ukrywać swych paszportów.
Niczego się nie obawiać.

Ale wojna już się toczy,
jest już przy nas – na granicy.
Wciąż nam jednak mydlą oczy
media oraz politycy.

Na nic taka polityka,
gdzie jest świeczka i ogarek.
Międzymorze to unikat.
Umacniajmy naszą wiarę!

Opublikowano poetry | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Skąd wieje wiatr?

Nie wie już dzisiejszy świat,
Gdzie prawda? Skąd wieje wiatr?
Szaleńtwo jest dziś normalne.
Wydania – tylko specjalne!

Wyłącznie czerwone paski.
A śmierć? (Wypadek? Akt łaski?),
Przychodzi co dzień bez krzyku
Z wyrazem… od polityków.

Z udziałem i zarządzeniem
I z nieodpartym myśleniem,
Że oni, wyłącznie, jedni –
Przywrócą spokój powszedni.

A na ulicach trup leży
I przestraszonej młodzieży,
Karabin drogę wskazuje,
A ekspert politykuje.

Jest wojna i nie ma wojny,
A spiker głosem spokojnym
Powiększa listę, co chwilę,
Po czym się śmieje najmilej.

Ostrzega, że idą burze,
A my – Chrześcijańskie Przedmurze,
Uważnie śledzić musimy,
Wyjaśnień – Czego bronimy?

Jak widzieć dzisiejszy świat,
Nie wiedząc – Skąd wieje wiatr?
I po co zachodzić w głowę,
Gdy jutro będzie już nowe!

Opublikowano poetry | Otagowano , , | 1 komentarz

Nie wstrząsną nami! O`le!

Zawalił się dom u bambra,
a tam wspaniała Alhambra
powrócić ma do sułtana.
Hiszpania nie dla Hiszpana!

Kaszuba siedzi przy świeczce.
Zerwało odcinek kabla.
Na zagranicznej wycieczce
migocze w światłach La Rambla.

Region jest cały zniszczony.
Lat i milionów potrzeba
Świat cały jest porażony.
Tam – ludzie, tu tylko drzewa.

A wszystko wciąż się przemieszcza.
Kataklizm beztroskich dopadł.
Ściśnięta z dwóch stron, jak w kleszczach
uciera się Europa.

Broni się przed tym Grenada.
Faszyści? Marokańczycy?
Zbrojna armada sąsiada
grupuje się przy granicy.

Nowe się w bólach miksuje
z Islamem, multikulturą.
Uderza i taranuje.
Zęby krat wyrwano murom.

Wlewa się z prawa i z lewa,
nurt obcy – dżihadu mrowie.
Więcej nam tego potrzeba!
Tak pani Kanclerz odpowie!

Opublikowano poetry | Otagowano , , , | Dodaj komentarz

Trudno wierzyć Białowieży

011

Strateg pewnie by to przeczuł,
że dywersja na zapleczu
jest kolejnym posunięciem,
gdy planuje się zajęcie,
lecz na skraju Białowieży
w złe zamiary nikt nie wierzy,
bo to tylko są ćwiczenia,
a konieczność współistnienia
unika skrajnych zachowań.

To jest wojna hybrydowa,
medialna, psychologiczna.
Armia potężna i liczna
samą swoją obecnością
tworzy presję nad ludnością
zdruzgotaną kataklizmem,
tworząc w jej umysłach bliznę
oraz załamanie ducha.

Kto komunikatów słucha
już dostrzega Armagieddon.
Naród przygnieciony biedą
niezdolny jest do obrony.
Nawet żołnierz wyszkolony,
widząc skalę wyniszczenia,
nastawienie swoje zmienia,
myśląc: Gorsze czasy idą…
i się cofa przed hybrydą.

To jest wojna nowoczesna.
Ćwiczenia – to faza wczesna.
Nikt nie wierzy w żaden napad.
A ile kosztuje „Zapad”?
Nikt nie wyda takich sum,
żeby przetrenować „Bum!!!”.
Jakiś cel osiągnąć musi…
jak od lat bywa na Rusi.
To jest wojna hybrydowa.
Ktoś ją nam sprzed oczu schował.

Opublikowano poetry | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Bow echo

grad15

Zachodni, chłodny nadszedł front.
Wschód się w upale nurzał
i nagle wyłączono prąd.
Sołtysie! Idzie burza!

A sołtys, który w oknie stał,
usłyszał piekła rechot.
Wyjącym wichrem wpadał w szał
burzowy wał bow echo.

Z rozdartych błyskawicą chmur
ulewa siekła Wdzydze.
Sołtysie! Przewróciło mur!
A sołtys odrzekł: Widzę.

I tylko głębszy oddech brał,
słysząc ten piekła rechot,
kiedy na strzępy dach nam rwał
burzowy wał bow echo.

W okiennice uderzył pień.
W ścianie powstała rysa.
Katastroficzny wstawał dzień.
Szczególnie dla sołtysa.

A sołtys zakląć siłę miał
i przysiadł na ruinie.
Skąd wziął się ten bow echo wał?
Pomóżcie mojej gminie!

Opublikowano poetry | Otagowano , , | Dodaj komentarz