Na równe nogi?!!

To już w głowie się nie mieści.
Mam wstać o drugiej trzydzieści?
Któż zachęcałby, lub żądał,
żebym nie spał i oglądał,
co się w Ameryce dzieje?
Ktoś pokłada w tym nadzieję.
Coś chce rzec mi w świetle lamp.
Ja myślę, że wygra Trump,
ale nasza telewizja
kogo wspiera, nie chce przyznać,
ale za transmisję płaci.
Zarządzają nią bogaci,
myśląc – nikt się nie połapie?
Ja po drugiej smacznie chrapię!

Opublikowano Żartobliwie | Otagowano , , , | Dodaj komentarz

Incydent

Z dalekich stron nadleciał dron
i długo nie zabawił.
Znaczył jak trąd. Przebiegli w kąt
i sprawni i kulawi.
Pokrył jak krepą całe Aleppo
i wszędzie się pojawił –
duszący dym i smrodem swym
okrzyk na ustach zabił.

Już po rozejmie. Nie jest przyjemnie
w londyńskim gabinecie.
Rzecz nie jest prosta. Stany i Rosja
rozgłosiły po świecie,
że winna była druga strona.
Konwój był humanitarny
i nikt nikogo nie przekonał.
Chłopiec był cały czarny.

Spojrzał dokoła. Krew wytarł z czoła.
Popatrzył w oko kamery,
a świat zobaczył, co pokój znaczy,
dla nas i dla władczej sfery.
Padła wypowiedź: Będzie odpowiedź!
List inny chłopczyk wysyła.
Mister President… to był incydent?
Siostra motyla złowiła.

Krótko? Aż tyle? Wojna. Motyle.
cenzura wojenna w sieci.
Są u nas jeszcze spokojne chwile,
a tam już pewnie dron leci.
Konflikt nie zgaśnie i płyną właśnie
może z tym małym chłopczykiem.
Wierszyk przeczytasz. Spokojnie zaśniesz.
Błaganie nie jest okrzykiem.

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , | 1 komentarz

Wykopki

Partyjna łaska nie jest słodka.
W centrum, a nawet na opłotkach
jesień znużyła aktywistki.
Gałęzie gubią zwiędłe listki.

W drugich szeregach i na przodkach
ślady znużenia możesz spotkać,
a trzeba przecież wyjść do ludzi.
Zaktywizować i pobudzić.

Nie pomogła wrzucona plotka.
Potrzebna pomoc przy wykopkach!
Znów trzeba zawijać rękawy.
Kto mówi, że nie damy rady?

Kogoś wymieńcie, lub przesuńcie!
Zrobimy wyłom w twardym gruncie.
Ten jest ospały! Ten za młody!
Pod nogi nam rzucają kłody!

Zieleń powoli już opada.
Nad Zalewem wielka narada.
Przywróćmy kontrolę przekazu.
Szkoda, że późno. Nie od razu.

Teraz ta cała mediów niwa
już Axel Springer się nazywa.
Kto inny sieje, zbiera, orze.
Obcy zarządca jest we dworze.

My wykopiemy, a kto sprzeda?
Nic nam na zimę może nie dać.
Zostanie brukiew i buraki.
Może się sezon dać we znaki.

Kiedyś to nasza była ziemia,
a teraz wszędzie są roszczenia
i żyd o wekslach przypomina.
Trzeba coś zmienić, by przetrzymać.

Opublikowano Osobliwie | Otagowano , , , | Dodaj komentarz

Ryby w Zalewie

Na stołówce szczęk talerzy,
bo za chwilę tłum przybieży,
gdy ogłoszą długą przerwę.
Szybko. Sprawnie. Ostro. Z nerwem.

Ryby skryły się w Zalewie.
Co się gapisz? Patrz przed siebie!
Ochrona na końcu je!
Przy szlabanie nie jest źle.

A przy wejściu, za szlabanem
pani dyskutuje z panem.
Ty zostajesz. Ja odpadam.
Obiad już. Jak długo gada…

Ryby skryły się w Zalewie.
Już od jutra? Jeszcze nie wiem.
Wyszedłem przed chwilą z sali.
Nikt nic jeszcze nie uchwalił.

Spacerują korytarzem –
jeden z BOR-u, dwaj bramkarze.
Zapach czuć w całym ośrodku,
aż człowieka kręci w środku.

Ryby skryły się w zalewie.
Cichutko, jak na pogrzebie
tylko tych talerzy brzęk
powoduje zacisk szczęk.

Na zegarze już czternasta.
Były jakieś wieści z miasta?
Przeszło Centrum Zdrowia Dziecka.
Popatrz na nią. Jaka kiecka?

Niezła. Wszystko ma na plusie,
a my tak tu sterczeć musiem…
Nagle… huk!!! A w drzwiach breakdance?!!
Przerwa na obiad w Jachrance!!!

Opublikowano Osobliwie | Otagowano , , , , | Dodaj komentarz

Kod na korze

Kornik – potwornik żre celulozę,
a jednak szkodnik omija brzozę.
Skłania się raczej do innych kor.
Zostawi dziurkę, taką jak bor.

Czasami dzięcioł swój dziób w nią włoży,
lecz kornik przetrwał i czasów dożył,
że dziś go chwalą za to, co psuł,
bo nam zostawił okrągły stół.

Wyżarł od środka nam te tablice,
które wystawiał lud na ulice
i gdzie wpisywał swe postulaty,
a potem wszystko poszło na straty.

Zostawił jednak leśne ambony.
Kraj objedzony. Zębem znaczony,
a dziś nam wmawia swoje zasługi,
gdy się zagnieździł już po raz drugi.

Tym razem będzie już chyba syty.
Miał w swej robocie także zaszczyty
i był etapem w historii zmian.
Stworzył komitet! A może klan?

Wielu się o tym szczegółów nie wie.
Kornik, co strawił zgarnia pod siebie.
Po korytarzach, które wydrążył
można rozpoznać do czego dąży.

„Raz przyszli drwale, drzewo zrąbali.
Bardzo się przy tym naharowali”
Potem się różne sprawy wywlekły.
Kod jest na korze. Na wyrąb wściekły.

Opublikowano Osobliwie | Otagowano , , , | Dodaj komentarz

Upadł kamień na Syzyfa

Chciałbym usiąść na laurach,
ale wielka czarna dziura
ukazała się pode mną.
Widzę promyk. Wokół ciemność.
Nie będę się kopał z koniem.
Wszystko przecież ma swój koniec
i zmęczyła mnie cenzura.
Tak jak piór dinozaura
nie odkryto przez stulecia,
pod naciskiem się rozleciał
skromny zapis w internecie.
Niech się błąka gdzieś po świecie
przez następnych kilka lat.
Na Syzyfa kamień spadł.
Ktoś wykuje napis dłutem:
Takich trzeba władzy knutem
na odchodne wybatożyć.
Potem płaszcz i ciernie włożyć,
a po wszystkim umyć ręce
i położyć kres udręce.
A co ze mną? Chcesz zapytać?
Będę teraz innych czytał.
Może pod fałszywym nickiem
splunę czasem w politykę.

Opublikowano O poezji i poetach | Otagowano , , | 1 komentarz