Nasz rodzimy…

Mówiono, że miał ojców wielu,
ale na pewno był nim złodziej.
Na świat przyszedł w wielkim burdelu,
gdzie krętki przejmowano co dzień
i z genetycznym obciążeniem
rósł szybko na łatwym kredycie.
Choć początkowo był tu cieniem,
szybko się znalazł w prospericie.

A wiele było do podziału,
bo wiele dobra FOZZ uzbierał.
Jeden dorabiał się pomału,
a drugi przypadkiem umierał.
Jemu nic tutaj nie szkodziło
i był wciąż wzrastajacym guzem.
Nikogo, nic już nie dziwiło.
Geniuszem jesteś? Czy łobuzem?

Dzisiaj mu tworzą konstytucję,
bo czym są grzechy pierworodne?
Nie karzą już za prostytucję,
a biznes kluby są wręcz modne.
Stały się siłą napędową
i będą przyszłość nam współtworzyć.
O przeszłość pytać wciąż niezdrowo.
Niechcianym dzieciom dajcie pożyć!

To dzisiaj jest nowa elita.
Jak Feniks wzrastała z ogniska.
Zbiór zastrzeżony kwity wytarł
i radość widać na jej pyskach.
Przy sytym każdy się pożywi,
nawet na kuroniowej zupie.
To przedsiębiorcy są prawdziwi
i wszelki osąd mają w grupie.

Advertisements

Informacje o Marek Gajowniczek

Piszę wiersze https://marekgwwa.wordpress.com
Ten wpis został opublikowany w kategorii Osobliwie, Żartobliwie i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s