Miasto

z22127250IER,Warszawa-noca

Noc jeszcze tętni silnikami.
Sznur samochodów. Zderzak w zderzak.
Skupienie za kierownicami.
Złościwy tekst cierpliwość przeżarł.

Sześćdziesiąt tysięcy w tym ruchu
to ludzie już zdecydowani.
Wciąż jeszcze z kontrolą odruchów,
lecz poważnie sprowokowani.

Niech się tu nie pcha Targowica.
Niech lepiej chowa się w Brukseli.
Od poruszenia drży ulica,
chociaż godzina do niedzieli.

Polarny chłód opadł na miasto.
Zdrada jest ściekim. Honor zdrożał.
Żartom w rozmowach jest za ciasno.
Biało-czerwony tli się pożar.

Znają w Berlinie złość Warszawy.
Skrył się za Bacha – von dem Bach.
Przed kim się rodzą dziś obawy?
Nagle przed prawdą urósł strach?

Reklamy
Opublikowano poetry | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Listopad! – Czas Patriotów!

Starcie_Belwederczykow

Nie brakuje w Polsce szmerów,
kto tym razem z Belwederu
ucieknie w przebraniu żony,
a dziennikarskie salony
zyskują widzów uznanie.
O Info zmieniono zdanie,
a studio na Woronicza
żadnych dróg już nie wytycza.

Targowica już otwarcie
za Ojczyzny jest wyparciem
i żąda obcej pomocy.
Mrok Listopadowej Nocy
skrył nie tylko podchorążych.
Naród zrozumieć nie zdążył
dlaczego już się nie zmienia
do historii odniesienia.
Do Konrada i Kordiana,
a dramat zmieniono w banał
politycznej przepychanki
z „Pamiętnika pani Hanki”.

Zawsze w Polsce o tej porze
spiskują masońskie loże,
korporacje, gabinety,
a Prezydent epolety
zatrzymał i nie rozdziela.
Chochoł czeka na „Wesela”.
Nie wiadomo nic o żydzie,
co zamierza i czy przyjdzie?

Parlament z frankfurckiej szkoły
wypisuje epistoły
antypolskich rezolucji.
Opłaca plany destrukcji
i na szalę kłamstwa kładzie,
by w powstańczym Listopadzie
wyszło jakieś szydło z worka,
a nam, za orkanem – orkan
zrywa dachy. Drzewa kładzie.
Nic nie zmienia się z dnia na dzień,
lecz na pewno przyjdzie zima
i jej chłód trzeba przetrzymać.

Różne bywają sposoby,
żeby w historii choroby
nie dostrzegać słów fatalnych,
że to stan jest terminalny.
Jest jeszcze Opieka Boża.
Konstytucje i Trójmorza –
sny dalekiej perspektywy,
nie przesłonią tych prawdziwych
o jesieni wokół domu.
Neoliberalny komuch
niech w świat chrypi, że jest gorzej.
Wszystko się odwrócić może,
Boni brakuje idiotów!
Listopad! – Czas Patriotów!

Opublikowano poetry | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Wynik Tomografii Komputerowej (bez wzmocnienia kontrastowego)

tomograf

Badanie dosyć długo trwało
i wynik nie był oczywisty.
Wskazano na istotę białą,
że może to być mózg rasisty.

Widziano wieniec promienisty,
a także struktury głębokie.
To mógł być także mózg nazisty
z pajęczynówką tuż za okiem.

Zbadano zatokę klinową
oraz przestrzenie przymózgowia,
czy czasem nie kieruje głową
skryta w sitowiu ksenofobia.

Po wysunięciu z tomografu.
Raz jeszcze obejrzano głowę.
Uznano wreszcie – trzeba trafu,
by znaleźć zmiany narodowe.

Obraz stosowny był do wieku.
Nie zdenerwuje Prezydenta,
lecz co takiego jest w człowieku,
że wszystko uparcie pamięta?

Opublikowano poetry | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Idą faszyści…

broniewski13

Idą faszyści. Wiodą natarcie
marokańskimi batalionami.
Madryt z secesją walczy zażarcie.
Pięść podniesiona. Groźby nad nami!

Wciąż jest możliwy powrót Waltera.
Wydarto miastu kawałek Trasy.
Tłum patriotów szeregi zwiera
i komunistów spycha na nasyp.

Prezydent zwalcza młodych porywy
i Nadzwyczajnym wiesza Kondory.
Nie chce faszystów dostrzec prawdziwych,
bo ma być wszystko, jak do tej pory.

A Patriotom wyraźnie grozi.
Ma dla zagrożeń pomysł z Trójmorzem,
lecz tysiącami wylegli młodzi.
Polskę zachować Bóg im pomoże!

Gdzie są faszyści – widać po zdradzie!
Tam, gdzie stalownie, banki i Kruppy!
Gdzie Marokańczyk swą łapę kładzie.
Gdzie pruski junkier sięga po łupy!

Młodość jest polska i narodowa!
I katolicka! Terytorialna!
Gdzie są faszyści z falą pałowań!
Tam gdzie ich Kasta jest Nadzwyczajna!

 

Opublikowano poetry | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Powrót z ambony

pokot

 

Spierał się z życiem. Myślał o trwaniu
związany szpitalną męką.
Umarł przed świtem na polowaniu
na drzewie pod Ostrołeką.

Już inny łowczy pokot zabiera.
Kolega wystrzelić nie mógł.
Bez towarzystwa źle się umiera.
Trudno odchodzić samemu.

I mnie pociagnął na skraj polany.
Do chłodnej mgły na przedświcie,
gdzie cel starannie jest wybierany,
a ślepy los znaczy życie.

Lecz ja nie strzelam. Nie chcę. Nie mogę.
Zbyt piękne są dla mnie sarny.
Wrócić musiałem na swoją drogę.
Towarzysz jest ze mnie marny.

A co widziałem zapadło we mnie
trudnym o życiu pytaniem,
czy bliższe nam są troski powszednie?
Czy lepsze jest polowanie?

Opublikowano poetry | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Paweł i Gaweł

Paweł i Gaweł

Gaweł i Paweł w jednym żyli kraju.
Gaweł na górze, a Paweł na dole.
Paweł się miasta uczył obyczajów.
Gaweł zasady poznawał w szkole.

Talenty Pawła wsparli tajniaki.
Gawła – z żydowskiej ktoś profesury
i bardzo szybko obaj chłopaki,
zawędrowali do samej góry.

Można w przypadki losowe wierzyć,
albo w ich własną siłę przebicia,
lecz ktoś otworzył furtkę młodzieży,
a Gaweł miał tam coś do ukrycia.

Siedział najwyżej i decydował
o ważnych zmianach we wspólnym domu,
a Pawła właśnie poinformował
o pewnej sprawie życzliwy komuch.

Gaweł się zastrząsł pewnego rana,
gdy Paweł jeszcze spał na kanapie.
Miała nastąpić poważna zmiana
na nadzwyczajnym w kraju pułapie.

Zerwał się Paweł – leci na górę,
gdy go telefon tajniaka zbudził.
Ugiął kolana. Patrzy przez dziurę
i musi Pawła odciąć od ludzi.

Co waćpan robisz? Sam tu się głowię,
czy można szabes obchodzić w piątek?
A ja znam haczyk. Wszystkim opowiem!
Gdy zgłosisz veto – utajnię wątek.

Wolno ci Tomu we własnym domku
nawet fortepian wieszać na ścianie!
Masz swoje prawa! Jesteś w porządku!
I odtąd Gaweł miał swoje zdanie.

Stare wierszyki do polityki,
dawno się ponoć już nijak mają.
Choć czas myśl plącze – wierszyk załączę,
gdy o trzy piąte ludzie pytają.

Opublikowano poetry | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Po sezonie – przed sezonem

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Nudne seriale. Marne sztuki.
Aktorzy wyczerpani.
Wszystkie przestrogi i nauki,
jak zwykle, mieli za nic.
Pozostała tylko groteska
na politycznej scenie.
Konkurent wciąż leży na deskach.
Utrudnia zrozumienie.

Trwają dyskusje przed sezonem.
Układanie ramówek.
Na to, co było wielkim dzwonem,
nie starcza brzydkich słówek.
Zniszczyło wszystkim wizerunek
zerwane przedstawienie.
Złym jest lekarstwem na frasunek
upór z zacietrzewieniem.

Zmiany dyrekcji nic nie znaczą
i na nic długie mowy.
Dobre intencje znów wypaczą.
Zawrócą ludziom głowy
i tylko kasa przedsprzedaży
w szufladach się nie mieści.
Publika czeka. Nadal marzy,
aż skończą się boleści.

Na żebry poszła Melpomena,
jak późna jesień w „Chłopach”.
Dostępu młodym broni scena
skorupą na okopach.
Rozwiały resztki sił po kraju
kolejne huragany.
Nie było dotąd w obyczaju
spraw tylu wyciszanych.

Opublikowano poetry | Otagowano , , , | Dodaj komentarz

Ruch z okruchów w Marsz się zbiera

z19276683IER,11-11-2015-Warszawa--Marsz-Niepodleglosci

 

Chwycił bosak na bosaka,
a umowa była taka,
że ktoś inny na sztorc z kosą,
pierwszy miał polecieć boso,
tak jak kiedyś Kościuszkowcy,
lecz powstrzymał ich ktoś obcy.
Zrozumieli Wszechpolacy,
że w sądach nie znajdą pracy
i powinni na Marsz iść.
Trzymać w dłoniach miotły kiść
i święconym deszczem kropić
to co uczczą Patrioci.
Pójdą też Republikanie.
Kukiz, jeśli zmieni zdanie
i nie dostanie zadyszki
po trzech piątych posła Tyszki.
Jednym słowem – kwiat młodzieży
pokaże, że w zmiany wierzy
i może zapalić race,
gdyby miało być inaczej.
Strzelcy i ci z ONR-u
nie dadzą odwrócić steru
i przestrzegą przed pokusą,
by zagrażać Polskim Plusom,
a Grupy Rekonstrukcyjne
obśmieją groźby unijne.
Z młodymi nam iść wypada
w tę sobotę listopada.
Przypomnieć o bohaterach.
Ruch z okruchów w Marsz się zbiera!

Opublikowano poetry | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Parasol… noś i przy pogodzie

businessman-storm-umbrella-dollar-sign

Parasole nie wychodzą z mody.
Zwłaszcza czarne jak Jedynka.
Zwłaszcza stare.
Gdy jesienne aberracje niepogody,
Utworzyły w pojedynkach
Mgieł kotarę.

Przed Komisją, nie jest już jeden na jeden,
Nawet gdy się obok ma pełnomocnika.
Nieopatrznie można popaść w wielką biedę,
Gdy się wspomni wysokiego polityka.

Parasole zawdzięczamy wspólnej szkole,
A największe – zastępowi harcerskiemu.
Gdy w potrzebie znajdzie się kiedyś nasz koleś,
Nie pozwoli nikt z nas krzywdy zrobić jemu.

Zawsze możesz zasłonić się niepamięcią.
Zakłóć program i terminy przesuwaj.
Niech Komisja czas poświęca różnym wersjom.
Parasole spełnią rolę, a ty…? Czuwaj!

Opublikowano poetry | Otagowano , , , | Dodaj komentarz

Dyzma

00044BOP0II1KUMI-C122-F4

Pytając mądrego o zdarzeń przyczynę,
widzimy, że jest on tutejszym kretynem,
co nigdy nam przedtem nie przyszło do głowy,
że nie jest to prawnik, a kretyn miejscowy.

Być może zamierza udawać głupiego
jeśli nie potrafi wyjaśnić – dlaczego?
Lecz dawno nauka odkryła przed światem.
Kto udał wariata, ten też jest wariatem!

Opublikowano poetry | Otagowano , , , | Dodaj komentarz