Po co nam to było?

z22369165II,-Gra-w-salonowca--z-filmu--Rejs-

Jest kampania. Każdy słyszał,
ale o ustawie cisza.
Wiemy, w którym uchu dzwoni,
lecz pytać nie można o nic.

Dowiemy się w swoim czasie,
a teraz w mediów hałasie
grzmią pytania z każdej strony
o wydatki, o miliony.

Każdy zna zasadę z życia –
jeśli jest coś do ukrycia,
najwygodniej zmienić temat
twierdząc, że problemu nie ma.

Może nie ma, lecz jest inny:
Czy władze aby powinny,
zdejmować swoim poddamym
z oczu obraz przesłaniany?

To zabawa hybrydowa –
coś pokazać, a coś schować.
Można dzień pomylić z nocą.
Po co nam to było? Po co?

Czy nie wie pańska łaskawość,
że to pobudza ciekawość
i lud już wyciąga szyję…
Coś się pewnie za tym kryje!
I chyba znaczącej wagi…

Propagandyści – łamagi
w przemilczeniach i donosach
widzą tylko czubek nosa
i radzą by nie dociekać.
Kto cierpliwy – ten poczeka.

Reklamy
Opublikowano poetry | Otagowano , , , | Dodaj komentarz

Niekończąca się opowieść

niekonczaca_sie_opowiesc08

Herszt zażądał, po dobroci:
Kup mi jutro samolocik!
Sługa odrzekł: Nie mam za co!
Zabierz to, co ludzie wpłacą.

Na kolana sługa upadł.
Nie chcesz sam, to najmij słupa!
Ty jedynie go ochraniaj.
Jest pewna oferta tania.

A czy znajdzie się zuchawalec?
Poszukajcie w kryminale.
Podpowiedzą wam prawnicy,
na kogo możecie liczyć.

Pomóc może wam w kłopocie
ktoś, kto zarabiał na złocie
i na codzień zna ryzyko.
Może Tygrys? Może Nikoś?

Podsuńcie mu swoich ludzi,
gdyby watpliwości budził,
że czegoś wam nie zepsuje.
Niech pilnują, jak pracuje.

Kto przeszkodzić się ośmieli,
gdy wszyscy będą wiedzieli,
czyje to jest polecenie!
Gwarantuję wam milczenie.

Jak polecił – tak się stało,
ale kiedy się wydało,
syn zapytał herszta – tatę:
Czy ja też trafię za kratę?

Żadnej komisji nie będzie.
Tacy, jak ty byli wszędzie.
Nawet pod zmienioną władzą,
wszystkich przecież nie posadzą!

Nie obawiaj się poza tym.
Gdy odbiera się bogatym,
wielu widzi dobrodzieja,
gdzie złodziej okradł złodzieja.

Kto chcę władzę mieć nad ludem,
może zawsze nazwać cudem,
nieszczęsne losu zrządzenie
i zwykłe niedopatrzenie.

Jeśli ktoś ciebie zapyta,
powiedz prawdę, że to lipa!
Trzeba prawdy uczyć dzieci!
Nawet, jeśli chcesz odlecieć!

Każda bajka morał miewa,
ale w tej się nie spodziewaj!
Każdy słup też ma dwa końce.
Opowieść potrwa miesiące.

Opublikowano poetry | Otagowano , , , | Dodaj komentarz

Idziemy razem

Jarosław Kaczyński

Innym wybrzmiało dzisiaj wyrazem:
„Pomimo różnic, idziemy razem”.
Mała się zdała partyjna świta.
W ciszy egzorcyzm ksiądz nam przeczytał,
a na błagalnej modlitwy nucie
urosło w duszy ludzkie współczucie
dla siwej głowy, skromnej postawy,
dla zrozumienia ciężaru sprawy,
jaka urosła na zniczach krzyża.
W tle jaśniał problem i się przybliżał.
I taka właśnie jest solidarność.
Człowiek się liczy – reszta to marność.
Chwila, ta od nas wymaga wsparcia,
bo choć cierpliwość jest nie do zdarcia,
to niespodzianki przygniotą myśli.
O tym myślałem i ci, co przyszli.

Opublikowano poetry | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Poszedł naród do Gietrzwałdu

Gietrzwałd

Gdybyś wiedział, że upadniesz,
sam byś wcześniej usiadł.
Czasem, gdy grom z nieba padnie,
trafi w ogon strusia,
a chowanie głowy w piasek
niewiele pomoże.
Gdy się urwie krótki pasek –
widać gołoborze.
Minął sierpień, minie wrzesień,
zaczną się debaty.
Czas półśrodków nie przyniesie.
Chcesz zaciągać raty.
Drożej zawsze cię kosztuje
wszelkie ociąganie.
Ciężar wahania poczujesz.
Co ma stać się – stanie.
Prawda miała nas uwolnić
od wielu ciężarów,
lecz ktoś postanowił zwolnić
od udziału naród.
Wszystkie ważne rozstrzygniecia
skupić w Belwederze.
Ślad ukazać tyłozgięcia
na białym papierze.
Zebrała się wokół tego
polityków kupa.
Twierdzą: Idzie do dobrego…
ale projekt… uPADł.
Ogromne na to fundusze
poszły z Europy.
Wielu sprzedawało duszę.
Wciąż jest na nie popyt.
Ratuj nas Gietrzwałdzka Matko
przed skrytym przekazem!
Zmiana miała pójść nam gładko…
Jak będzie tym razem?

Opublikowano poetry | Otagowano , , | 1 komentarz

Chłop przemówił do obrazu

makówka

Wiadomo, że się spotkano
i ponownie mak posiano.
Gdy pomoże atmosfera,
to się makówki uzbiera,
ale wiedzą obie strony
o uprawach zabroniomych,
lecz posiano mak mimo to.
Zasłonięto się niemotą
i to głównym jest powodem,
że się skrywa przed narodem
coś, co niepokoje budzi.
Czy to nie opium dla ludzi,
jak mawiali komuniści
i nikt tego nie wyczyścił?
Czy to nie dawne metody,
że nabrano w usta wody
i nawet nie piśnie myszka,
czy był bas, czy może dyszkant?
Nie wie i najbliższa świta
o czym rozmawia elita,
lecz jest przykonany lud –
Gdy spotkano się … to cud!
A można było od razu…
Chłop przemówił do obrazu.
Miła była atmosfera,
a kto posiał – będzie zbierał!

Opublikowano poetry | Otagowano , , , | Dodaj komentarz

Ukarz mnie!

800px_COLOURBOX3406539

Ukarz mnie!
Odczuwalnie, przykładnie.
Ukarz mnie!
Postąpiłem nieładnie.
Ukarz mnie,
tak bym poczuł boleśnie,
bym nie skończył przedwcześnie
i nie zdołał się schować,
kiedy penalizować
będziesz zuchwałość mą.

Ukarz mnie!
Weź za przykład Temidę.
Ukarz mnie
i napiętnuj bezwstydem.
Ukarz mnie
za niezręczność i gafę.
Wesprzyj się paragrafem
i do łez mnie doprowadź,
kiedy penalizować
będziesz postawę złą.

Ukarz mnie
o wyroku już marzę.
Ukarz mnie!
Każdej poddam się karze.
Ukarz mnie!
Zasądź długą udrękę.
Niech poczuję twą rękę
i siłę dominacji,
gdy żądze z demokracji
nieustannie kpią.

Opublikowano poetry | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Poprawiny

wesele__03

Z tyłu pałac. Z przodu scena.
Gdzie miejsce dla suwerena?
Między nimi – Poniatowski
miecz wyciąga, a nie wnioski.

Z niezrozumiałych powodów
nie słychać zdania Narodu.
Zastępują głos sondaże.
Na ekranach – luminarze.
A ludziom się rząd podoba.
Słyszą ciągle o zasobach.
Czują, że się polepszyło
i nie chcą tego co było.

Pałac chęcią zmian nie pała
i niedobra rzecz się stała
z nieznanych ludziom powodów
głos elity, nie Narodu,
przerwał proces ważnych zmian.
Pokazano kto tu pan!
Kto nami naprawdę rządzi.
Nieważne, co Naród sądzi.

Uchwalony projekt padł.
Został jednak dziwny ślad
kombinacji przy ustawie,
gdy już prawie była w prawie…
W sposób znany, chociaż rzadki,
uwierzono znów w przypadki.
Dokręconą małą śrubkę
i stworzono niedoróbkę.

Na kilku stronach zakalca
został jednak odcisk palca,
a choć nikt go dostrzec nie chce,
ludzką on ciekawość łechce.
Niejeden do wniosku zaszedł,
że to pewnie wsi zapaszek.
Część uwierzyć jest gotowa,
że dochodzi z Komorowa.

Obaw narosło za wiele.
Odczytano znów „Wesele”.
Zagubiono czapkę z piór.
Gumno to jednak nie dwór
i wreszcie na koniec lata
wiedziano, kto z kim się bratał,
lecz nie dochodzono winy.
Czekają nas „Poprawiny”!!!

 

Opublikowano poetry | Otagowano , , , | Dodaj komentarz

Błąd pisarski

błąd

Podobną zagadkę PiS ma,
jak niegdyś „lub czasopisma”.
Trudnych pytań chciał unikać,
lecz spogladał na rzecznika.

Rzecznik miał uśmieszek drwiący,
jak oficer prowadzący
i tylko nie wiedział skąd
znalazł się w ustawie błąd?

Możliwe, że właśnie stąd:

„Bardzo proszę… mocium panie…
Mocium panie… me wezwanie…
Mocium panie, wziąć w sposobie,
Mocium panie… wziąć w sposobie,
Jako ufność ku osobie…
Mocium panie, waszmość pana;
Która, lubo mało znana…
Która, lubo mało znana…

Cóż to jest?
Żyd, jaśnie panie…”

… i powstało zamieszanie.

Opublikowano poetry | Otagowano , , , | 1 komentarz

Cisza głucha

38421223

Przestali ludzie rozmawiać.
Mówić zaczęły pieniądze.
Nie ma w tym może bezprawia.
Inne są trendy wiodące.

Zostały tylko faktury
i trudno myśli w nich szukać.
Manowce. Kryzys kulltury.
Rachunek sztukę oszukał.

Wystarczy światu reklama
i polityczne tam-tamy.
Obraz nie mieści się w ramach.
Nowej odsłony czekamy.

Nie powie nikt, że to nie to.
Zamiar to jednak posucha.
Przez jedno pochopne veto
zapadła w nas cisza głucha.

Opublikowano poetry | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Szaniec pamięci

polski-patriotyzm-501

Bez wstydu rzekł i bez rumieńców,
iż dowodzi nauka,
że nie ma żadnych dobrych Niemców.
Przyjaciół tam nie szukaj!

Są tylko źli i bardzo źli
i zawsze pewni swego
i powrót im się zawsze śni
do koloru czarnego.

Porównał potem do wahadła
swe własne położenie,
gdy druga część huśtawki spadła.
Rozbiła się o ziemię.

Fikcją jest, rzekł – braterstwo broni.
Nie ufaj nigdy katu!
Zbyt wiele ku nam sięga dłoni,
śniących powrót caratu.

Tam tylko duma bywa chlebem,
argumentem jest siła,
która nie przejmie się pogrzebem,
a wspiera na mogiłach.

Pomiędzy dwoma potęgami
jest kraj, jak barykada,
co odmiennymi historiami
swą przyszłość chce układać.

Który potrafi bronić swego,
podnosić się i nie bać.
Nie pragnie nauk od obcego.
Ma własne, jeśli trzeba.

Mówili – to kupa kamieni.
Nie lepią garnków święci,
a Naród, co historię ceni,
ma szaniec swej pamięci.

Są w nim skazani na wymarcie
przez tych, co kraj chcą zmieniać,
ale ta pamięć trwa uparcie
w kolejnych pokoleniach.

Jeśli nie dzieci resortowe,
to narodowe wnuki –
przyszli poeci, polskim słowem
przeniosą te nauki.

Opublikowano poetry | Otagowano , , | 1 komentarz